środa, 26 czerwca 2013

3. Harry

Miłość - do koszykówki?
 Miałaś 17 lat. Byłaś wielką fanką koszykówki. Czasami grałaś amatorsko i nieźle Ci to wychodziło. Pewnego dnia, jak zwykle wybrałaś się na mecz koszykówki. Byłaś bardzo podekscytowana, bo wreszcie poznasz swojego ulubionego zawodnika Harrego Stylesa. Zasiadłaś na trybunach kiedy akurat mecz się zaczął. Wciągnęłaś się w grę całą sobą. Cały czas żywo komentowałaś mecz i pomyłki sędziego. Nareszcie, Twój idol wszedł na boisko. Zaparło Ci dech w piersiach. Uważnie obserwowałaś jak zdobywa kolejne punkty. Jego drużyna wygrała. Teraz przyszedł czas na autografy. Hazza wyszedł na chwilę się przebrać i ogarnąć. Z wstrzymanym oddechem dołączyłaś do kolejki.

* 2 godz. później ...

Nareszcie przyszła Twoja kolej. Drżącymi dłońmi podałaś Harremu swój notesik. On przez dłuższy czas coś tam pisał. Wreszcie Ci go oddał. Poszłaś do domu, bo było już późno. Postanowiłaś, że dopiero po powrocie do mieszkania zerkniesz do notesu.

* Jakiś czas później ...

Otworzyłaś drzwi do mieszkania i przekroczyłaś próg. Rozebrałaś się i zabrałaś się za sprzątanie. Gdy  wszystko już lśniło nie mogłaś już wytrzymać i zerknęłaś na autograf :

Dla pięknej dziewczyny ze specjalną dedykacją  Harry Styles (rząd cyfr ).

Zaczęłaś piszczeć i krzyczeć na cały dom Harry Styles dał Ci swój numer ! Szczęście, że Twojej mamy nie było bo uznałaby Cię za kompletną wariatkę. Natychmiast zapisałaś numer w kontaktach jako Hazza. Postanowiłaś zadzwonić, pomyślałaś, a raz kozie śmierć. (Rozmowa telefoniczna pisana na niebiesko) :

-Halo? - zaczęłaś rozmowę.

-Halo? - rozległ się gruby głos.

-Cześć Harry, to ja dziewczyna z meczu, ta którą nazwałeś w autografie piękną i dałeś swój numer. -oznajmiłaś.

-A to Ty, w ogóle jak masz na imię ? - spytał.

-Jestem (T.I.) - odparłaś.

- No więc (T.I.) może miałabyś ochotę pójść gdzieś ze mną.- wypalił Hazza.

-Chętnie. - odparłaś

-No to jutro o dwunastej w kawiarni Louisa pasuje Ci? - zaproponował Hazz.

-Jasne. - odparłaś z uśmiechem.

-Przyjechać po Ciebie? - spytał Hazza.

-Ok mieszkam na Abbey Road 46|8.

-To do zobaczenia. - pożegnał Cię Harry.

-Pa - odparłaś.

-Pa - odpowiedział i rozłączył się.

Z wrażenia spadłaś z krzesła, na którym siedziałaś. Tego było za dużo dla Ciebie jak na dziś, Harry Styles zaprosił Cię na randkę. Z głową pełną marzeń poszłaś spać ...

* Następnego dnia ...

Wstałaś o 9 rano. Postanowiłaś, że się ogarniesz, żeby Harry nie musiał na Ciebie czekać. Weszłaś do łazienki i wykonałaś podstawowe poranne czynności. Po godzinie byłaś gotowa. Poszłaś się ubrać, a następnie zjadłaś śniadanie. Miałaś jeszcze sporo czasu do przyjazdu Hazzy więc zaczęłaś oglądać TV. Leciała jakaś telenowela i  tak się wciągnęłaś, że czas Ci szybko zleciał.
 Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłaś, a w progu stał Harry. Przywitał Cię ciepłym uśmiechem. Szybko chwyciłaś torebkę i poszliście z Hazzą do samochodu. Rozmawialiście przez całą drogę. Dużo dowiedziałaś się o Harrym z resztą on o Tobie też. Jednak najbardziej połączyła was pasja do kosza. Gdy dojechaliście Harold jak na dżentelmena przystało otworał Ci drzwi do auta, a następnie do kawiarni. Wybrał stolik, który był bardziej odosobniony. Rozmawialiście i  rozmawialiście wreszcie znalazłaś bratnią duszę. W pewnym momencie po krótkiej ciszy Hazza zaczął się do Ciebie przybliżać. Wasze twarze dzieliły milimetry, aż w końcu Harold pokonał dzielący was dystans i namiętnie Cię pocałował.

* 2 tyg. później ...

Spotkałaś się z Harrym jeszcze parę razy, lecz nie byłaś pewna co on do Ciebie czuje. Ale Ty to już całkiem inna sprawa byłaś nieodwołalnie, niezaprzeczalnie bezwarunkowo w nim zakochana. Postanowiłaś umówić się z Harrym, ale to nie miało być zwykłe spotkanie. Chciałaś mu się przypodobać i zaprosiłaś go do siebie na kolację ...

* Wieczór ...

Całe południe się denerwowałaś, bałaś się, że źle wypadniesz. Po godzinach, które dłużyły Ci się w nieskończoność wreszcie rozległ się dzwonek do drzwi. Myślałaś, że z nerwów serce wyskoczy Ci z piersi.Wreszcie wpuściłaś Harrego, on się rozebrał i zasiedliście do kolacji. Gdy skończyliście jeść Harry przemówił do Ciebie tym swoim ciepłym aksamitnym głosem:

-Czemu nalegałaś żebym przyjechał akurat do Ciebie? - spytał.

-A tak jakoś, chciałam coś dla Ciebie ugotować. - odparłaś.

-Coś kręcisz? - Harry obstawiał przy swoim.

-Wcale nie.-odparłaś niezbyt  przekonująco, a Twoje policzki oblał rumieniec.

-Ładnie się rumienisz.-odparł Hazza po raz tysięczny odkąd się poznaliście.

-A w ogóle zakochałem się w Tobie. - dodał jakby nigdy nic.

-Ja w Tobie też. - odparłaś ledwie słyszalnym tonem.

Harold, gdy tylko to usłyszał namiętnie Cię pocałował, a Ty pociągnęłaś go za rękę do sypialni. Opadliście na łóżko i zaczęliście się rozbierać. Gdy byliście w samej bieliźnie, a Harry zamierzał ściągnąć Ci majtki, zabrałaś głos :

-Hazza ja jestem dziewicą. - wypaliłaś.

Twarz Harolda posmutniała. Widać było, że zastanawia się nad odpowiedzią. Nagle przemówił :

-Będę delikatny, nie skrzywdzę Cię.

Skinęłaś głową i Harry w okamgnieniu pozbył się pozostałych Twoich części garderoby. W końcu po chwili obydwoje byliście nadzy. Harry poszedł do szafki po zabezpieczenie i zrobiliście "to". Na początku był delikatny, ale z czasem przyśpieszył i przybrał na sile. Wreszcie obydwoje zmęczeni odpłynęliście w objęciach Morfeusza.

* Następnego dnia ...

Obudziłaś się bardzo wcześnie. Hazza jeszcze spał. Lustrowałaś go spojrzeniem przez dłuższy czas. Przyszła Ci myśl, że mogłabyś się budzić w objęciach Harrego już zawsze ...                                                                      

__________________________________________________________________________________ Hejka jednokirunkowce! Imagin pół na pół. Za wszystkie błędy przepraszam, ale nie będę wiedziała czy robię błędy jeżeli ktoś mi ich nie wytknie z resztą Akivo także. Jeszcze raz apeluję o komentarze! Pa pa do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz