czwartek, 27 czerwca 2013

4. Zayn

Po imprezie.
 Pewnego dnia moja najlepsza przyjaciółka zaprosiła mnie na imprezę. Cały dzień zszedł nam na przygotowaniach. Rano wybrałyśmy się na podbój sklepów. Kupiłyśmy sobie prześliczne kreacje. Dobrałyśmy do tego genialne buty i dodatki. Wróciłyśmy późnym południem, więc od razu zaczęłyśmy się szykować. Wreszcie byłyśmy gotowe. Pojechałyśmy taksówką. Później stanęłyśmy pod drzwiami klubu. Miałyśmy tylko szesnaście lat więc ochroniarz nie chciał nas wpuścić. Z pomocą przyszedł kuzyn Angeli. Wpuścili nas. Od razu usiadłyśmy przy barze i zamówiłyśmy drinki. Wypijałyśmy jeden po drugim, nie wiem ile tego było. Angeli nie było mało więc upijała się dalej, natomiast ja czułam się wystarczająco odurzona i postanowiłam potańczyć. Wyszłam na parkiet. Podszedł do mnie mulat o arabskiej urodzie, zaproponował taniec. Przetańczyliśmy kilka wolniejszych kawałków. Przedstawił się jako Zayn, Zayn Malik. Trochę mi o sobie powiedział, ale naprawdę nie dużo. W końcu zaproponował, żebyśmy poszli w bardziej ustronne miejsce. Zgodziłam się. Pojechaliśmy do hotelu, wynajął nam śliczny pokój. Poszliśmy do niego. To wtedy straciłam dziewictwo.
Rano obudziłam się sama w hotelu, niewiele pamiętałam. Później wszystko stopniowo sobie przypominałam. Ubrałam się i zeszłam do recepcji. Tam mnie wymeldowali, pytałam o Zayna, ale nic ciekawego mi nie powiedzieli. Podobno Zayn nad ranem się wymeldował i nie zostawił dla mnie żadnej wiadomości. Wtedy widziałam go pierwszy i ostatni raz. Szukałam go, ale później już nie mogłam.

-Jesteś pewna, że to ten Zayn Malik ? - spytała Twoja przyjaciółka. Tak Twoja, a kogo by innego. Tą  dziewczyną byłaś Ty.

-Uwierz mi tych oczu nie da się zapomnieć. - odparłaś.

-Czyli to on jest ojcem chłopców, w ogóle czemu dałaś im takie imiona? - spytała (I.T.P.).

-No bo chłopcy, z którymi Zayn jest w zespole tak się nazywają chciałam żeby mi o nim przypominali. -odpowiedziałaś.

-Wiesz co Zayn naprawdę zepsuł Ci życie. - wypaliła Twoja kumpela.

-I tu się mylisz Niall, Louis, Harry i Liam to najlepsze co mnie w życiu spotkało. - odparłaś.

-On Cię z czwórką dzieciaków zostawił, a Ty mi tu takie coś! - krzyknęła (I.T.P.).

-No wiesz teraz jest sławny więc nic już nie zrobię. - odparłaś smutno.

-A Twoi rodzice? - spytała.

-Wywali mnie z domu, przeprowadziłam się z Bradford do Londynu, mieszkałam u babci, nie mam z nimi kontaktu. - odpowiedziałaś.

-Serio współczuję Ci, a co się stało z Twoją babcią, że teraz mieszkasz sama? - spytała.

-Zmarła rok temu. - zakomunikowałaś smutno.

-Pogadamy o tym później, muszę iść pa. - pożegnała Cię (I.T.P.).

-Pa. - odparłaś.

Gdy (I.T.P.) wyszła zaczęłaś się zastanawiać co by było gdyby Zayn nie stał się sławny. Postanowiłaś, że pójdziesz z chłopcami na koncert One Direction. Już od dłuższego czasu to planowałaś. Występ miał odbyć się za dwa tygodnie czyli w Twoje dziewiętnaste urodziny ...

* 2 tyg. później ...

 Szłaś ulicą, a obok Ciebie wesoło dreptała czwórka dwulatków. Zdążyliście w sam raz na koncert. Mieliście  miejsca w trzecim rzędzie. Występ od razu się zaczął. Bawiłaś się doskonale, poza tym bliźniaki były wyjątkowo grzeczne. Koncert się skończył, chciałaś się już zbierać, lecz nagle zdałaś sobie sprawę, że nigdzie nie ma maluchów. Szukałaś i szukałaś. Nerwy Ci powoli puszczały. Wszyscy widzowie już poszli. Zaczęłaś rozpaczliwie wołać chłopców po imieniu. A po niecałej chwili w Twoją stronę zaczęło iść czterech chłopaków. Pierwszy odezwał się brunet w loczkach :

-Hej piękna wołałaś nas? - spytał.

- Nie. - odparłaś chłodno, byłaś wściekła.

-Ej, mała co tak ostro... - powiedział jak się domyśliłaś Hazza.

 Dodał coś jeszcze, ale Ty już nie słuchałaś puściłaś się biegiem, bo w oddali dostrzegłaś swoje zguby. Chłopcy patrzyli na Ciebie jakbyś im matkę zabiła. Przytuliłaś bliźniaków z całej siły. Byli tacy podobni do Zayna. No właśnie Zayn stał z boku i wszystkiemu się przyglądał. Po minucie dołączyła do niego reszta 1D. Nagle odezwał się Liam:

-Chłopaki ona rzeczywiście nie wołała nas. - skwitował.

-Ja mam imię przepraszam bardzo, nazywam się (T.I.). - odparłaś oburzona.

-No, więc (T.I.) to Twoje maluchy? - spytał Lou.

-Jasne no, a niby czyje? - odpowiedziałaś pytaniem na pytanie.

Chłopaków zatkało. Później pytali też ile masz lat. Jak  powiedziałaś, że dziewiętnaście to wszyscy naraz strzelili face palma.

* Tydzień później...

Zaprzyjaźniłaś się z chłopcami od wydarzenia po koncercie. Wymieniliście się numerami, bo jak to określili nie mogą zaprzepaścić szansy poznania mamy One Direction Baby. Śmiałaś się z tego. Jednak niepokoiła Cię pewna sprawa. Ewidentnie podobałaś się Zaynowi. Przyżekłaś sobie, że nigdy nie dowie się, że jest ojcem bliźniaków. Ale kiedyś miało się zdarzyć coś dziwnego...
Dziś nocowałaś u chłopców. Maluchy wszystkie spały na górze w łóżku Harrego. Nagle Louis wpadł na pomysł żeby zagrać w butelkę. Wszyscy się zgodzili, Ty także ...
 Pierwszy kręcił Hazza miał pocałować Liama. Potem Zayn miał krzyknąć na cały dom, że kocha Niallera. I tak dalej i tak dalej. W końcu przyszła Twoja kolej, wylosowałaś Zayna. Nieśmiało podeszłaś do niego, a on Cię pocałował, motyle szalały w Twoim brzuchu. Gdy skończyliście rozległy się wrzawa i oklaski. Potem Li zaproponował grę w "nietypowe pytania". Można było pytać o wszystko. Wszyscy ochoczo przyjęli propozycję. Zaczynał Li. W końcu przyszedł czas na pytania do Ciebie.Chłopcy pytali o Twoją bieliznę, pierwszego zwierzaka, drugie imię, rozmiar buta. Jednak Hazza zapytał Cię, kto jest tatą bliźniaków postanowiłaś nie kłamać więc zaczęłaś mówić:

-Tatę chłopców poznałam w Bradford na imprezie, poczęli się gdy byłam pijana, znam go z imienia i nazwiska nawet znam twarz. - odpowiedziałaś ze spuszczoną głową.

-Kto to taki? - spytał Li.

-Zaraz się dowiecie tylko wpierw, Zayn mogę Cię o coś spytać? - zapytałaś.

-Jasne wal śmiało. - odparł Zayn z uśmiechem.

-Zayn byłeś na imprezie u Mitchela Davisa, 21 stycznia 2010r. w Bradford? - spytałaś.

-Tak byłem, ale co to ma wspólnego ze mną? - odparł.

-Wiem, że mi teraz nie uwierzycie, ale wszystko wskazuje na to, że tatą Nialla, Liama, Harrego i Louisa jest wasz przyjaciel Zayn Malik. - odparłaś, a ostatnie dwa słowa powiedziałaś z płaczem.

 Rozmyślnie wymieniłaś po kolei imiona chłopców, żeby odwlec moment wyjawienia prawdy jak najdalej. Po chwili wybiegłaś z salonu i skierowałaś się do kuchni. Po minucie poczułaś ciepłe dłonie w tali i usłyszałaś głos. Wszędzie poznałabyś ten głos to był Zayn:

-Posłuchaj (T.I.), ja Ci wierzę bez względu na wszystko i powinnaś wiedzieć, że bardzo jestem w Tobie nieodwracalnie zakochany, chcę być ojcem dla chłopców i jeżeli zechcesz ze mną być to obiecuję, że już nigdy Cię nie opuszczę. - powiedział ze łzami w oczach.

-Kocham Cię Zayn i chcę być z Tobą. - odparłaś cicho i czule go pocałowałaś ...

* Obecnie ...

Zayn wbrew wszystkiemu dotrzymał słowa. Jest wzorowym ojcem. Jego rodzice na początku nie mogli dopuścić do myśli to, że mają czterech wnuków. Natomiast siostry Zayna od razu pokochały bratanków. Ukochany namówił Cię do rozmowy z rodzicami. Wszystko sobie wyjaśniliście. Cała rodzina i wasi przyjaciele idą na wasz ślub. Jesteście jedną wielką kochającą się rodziną.                                                                  
__________________________________________________________________________________ Witam znowu, musicie mi wybaczyć to mój debiut z Zaynem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz