Anioły.
Świat wcale nie jest taki jaki wam się wydaje. Na ziemi są anioły. I niestety są też upadli. Anioły za równo dobre jak i te złe są tu z różnych powodów. Najczęściej za to, że przewiniły, zostają wtedy pozbawione skrzydeł i stają się zwykłymi ludźmi. Ale mogą być też w naszym świecie żeby spełniać różne misje i zadania. To co wam chce opowiedzieć to historia dziwna, lecz całkiem prawdziwa. Ale może zacznijmy od początku...
Pewnego dnia mały chłopiec siedział sam na korytarzu. Siedział tak i płakał. A płakał tak nad swoim życiem, bo od drugiego roku życia był w sierocińcu. Zawsze był przekonany, że nikt go nie chce, jest beznadziejny skoro rodzice go nie chcieli i koledzy mu dokuczają. Lecz nigdy nie przypuszczał, że pewnego dnia wszystko się zmieni ...
-Liamku, dziś masz urodzinki, wszystkiego najlepszego z okazji 8 urodzin! - wesoło powiedziała wychowawczyni z Domu Dziecka.
-Dziękuje pani - odparł uśmiechnięty Liam.
-Czemu jesteś taki smutny i wogóle jak ty wyglądasz, znowu podbite oko?- spytała zmartwiona nauczycielka.
-To nic i wcale nie jestem smutny. - zaprzeczył Liam.
-Wiem, że nie chcesz się skarżyć, ale powiedz jeżeli będzie się coś działo, dobrze? - naciskała kobieta.
-Nic się nie stało jak coś to powiem. - zapewniał chłopiec.
-Dobrze powiedzmy, że ci wierzę. - odparła wychowawczyni.
-Widzimy się na obiedzie. - dodała.
Gdy nauczycielka już poszła Liam znów zaczął ronić łzy. Po paru minutach podszedł do niego starszy chłopak.
-Co beczysz szczylu chcesz jeszcze dostać? - wysyczał przez zęby.
-Zostaw mnie Justin! - krzyknął Liam.
-Chciałbyś, a za taki odzew to na pewno dostaniesz wpierdol. - odrzekł Justin.
Starszy chłopak już szykował pięść, lecz nagle stało się coś niezwykłego. Justin stanął oniemiały, bo z pleców Liama błyskawicznie zaczęły wyrastać śnieżnobiałe skrzydła. A gdy to nastąpiło chłopiec szczelnie się nimi opatulił.
-Dziwak, aaaaaaaaaaaa!!! -wrzasnął Jus i już go nie było.
Liam spojrzał zdziwiony na swoje skrzydła. Po chwili już ich nie było, chłopiec sam nie wiedział jak je schował.
* 2 mies. później ...
Liaś wszedł do swojego pokoju, był bardzo zmęczony bo dziś znów musiał się bronić, ale na szczęście miał tylko czerwony policzek od uderzenia. Podniósł wzrok i zobaczył na dostawionym łóżku, obok okna małą dziewczynkę. Zawsze miał pokój sam, więc był zdziwiony. Dziewczynka popatrzyła na załzawionymi oczami pełnymi strachu. Mały bez zastanowienia podbiegł do niej i przytulił ją najmocniej jak umiał, po chwili jednak się odezwał.
-Cześć, jestem Liam, jak masz na imię? - zaczął Li.
-Jestem (T.I). - odparłaś nieśmiało, tak Ty to nie była jakaś przeciętna dziewczynka.
-Czemu płaczesz ? - spytał Liamek.
Ty natomiast jakby w odpowiedzi na jego pytanie rozpłakałaś się jeszcze bardziej. Opowiedziałaś mu całą swoją historie o tym, że jechałaś autem z rodzicami mieliście wypadek, Ty przeżyłaś, a oni nie. Nie miał kto się Tobą zająć więc trafiłaś tutaj ...
* 4 lata później ...
Dalej mieszkasz w pokoju z Liamem, zaprzyjaźniliście się, wszystko już o nim wiesz, opowiedział Ci nawet o swoich skrzydłach, a Ty gdy usłyszałaś jak śpiewa uznałaś, że jest aniołem. Można powiedziec, że to Twój najlepszy przyjaciel. Od pewnego czasu jednak dziwnie czujesz się w jego towarzystwie i doszły jeszcze te nowe plotki, że jesteście parą. Oczywiście ich autorem jest nie kto inny, jak Justin. Nie przestał dokuczać Liamowi i do tego jeszcze obraża Ciebie. Za 4 lata skończy osiemnastkę i wtedy dopiero stąd pójdzie, ale do tego czasu musicie z nim wytrzymać. O, znowu was obgaduje, właśnie jecie kolacje w stołówce. Po niecałej chwili znowu was przezwał ...
-Uuuuuuuu... idzie parka hahaha dziwka i cwel, dziwka i cwel, do tego nawet się razem nie całowali hahahaha! - pokrzykiwał Justin.
Wtedy twoje nerwy puściły nie mogłaś tego słuchać. Szybko przyciągnęłaś zdezorientowanego Liama i delikatnie pocałowałaś, z czasem wasz pocałunek się pogłębił. Motyle szalały w Twoim brzuchu. Zrozumiałaś to zakochałaś się w Liamie. Po chwili skończyliście, a Ty się się rozejrzałaś, chyba się trochę zapędziliście bo jadalnia była już pusta . Wzięłaś głęboki wdech i przemówiłaś ...
-Lllli jjja przepraszam. - wyjąkałaś.
-Nie ma za co nic się nie stało. - odparł smutno.
-Stało się stało i to nie tylko pocałunek. - stwierdziłaś.
-A co jeszcze? - spytał chłopak.
-A nic wielkiego, tylko się w Tobie podkochuje - odparłaś sarkastycznie.
-Naprawdę!!! - spytał z niedowierzaniem.
-Nie na na niby. - zbulwersowałaś się.
-Wiesz, (T.I) ja czuje to samo. - zakomunikował Li.
-Zostaniesz moją dziewczyną? - dodał.
-Tak !!! - wykrzyczałaś i znów się pocałowaliście.
* 6 lat później ...
Od wydarzenia w stołówce już nikt wam nie dokucza , Jus i reszta omija was szerokim łukiem. Za miesiąc Liam skończy 18 lat. Powiedział, że gdy wyjdzie zacznie szukać swoich rodziców będzie pisał, dzwonił, a gdy Ty skończysz osiemnastkę zamieszkacie razem.Właśnie siedzicie w pokoju przed chwilą rozmawialiście jak to z wami będzie przecież masz urodziny 2 miesiące później niż Liam. Po dłuższej chwili milczenia Liam zaczął Cię całować. Schodził z pocałunkami coraz niżej. Po jakimś czasie zaczęliście się nawzajem rozbierać, byłaś pewna co do waszych uczuć więc zrobiliście "to"...
* 2 miesiące później ...
Li tak jak obiecał dzwonił, pisał, tęskniłaś za nim, ale nie mogliście się spotkać ze względu na jedną sprawę. Od jakiegoś czasu nie miałaś okresu i doszły jeszcze mdłości. Spodziewałaś się najgorszego więc wczoraj zrobiłaś test. Wyszedł pozytywny ...
* 4 lata później ...
Dziś mija rok odkąd Twój synek Harry nie żyje. Zmarł na wadę serca. Chorobę zdiagnozowano jednak za późno, nie było już nadziei. I tak cud, że pożył 3 lata. Li nie odzywa się od prawie czterech lat. Nie masz już nikogo bliskiego oprócz niego jeżeli w ogóle żyje. Właśnie wróciłaś z pracy. Położyłaś się na łóżku, ale coś pod Tobą zaszeleściło. Wzięłaś to do ręki, był to list. Zaadresowany do Ciebie, zaczęłaś czytać :
Kochana (T.I) ,
Piszę ten list z innego świata. Przepraszam, że nasz kontakt się urwał, bo to tylko i wyłącznie moja wina. Znalazłem swoich rodziców, kazali mi pójść do nieba, bo Ziemia to nie miejsce dla młodych aniołów. Zastanawia mnie tylko to czemu nie powiedziałaś mi o naszym synu, ale nie mam Ci tego za złe. Trafił tutaj odrobinę wcześniej niż ja. To cudowny chłopiec, często o Tobie wspomina i żałuje, że tak szybko musiał odejść. Jest małym aniołkiem więc nigdy nie dorośnie. A co do mnie to nigdy, przenigdy nie przestanę Cię kochać. Miłość na Ziemi niestety nie była nam pisana. Zawsze będziesz wyczuwać moją obecność. Nawet jeżeli nie będziesz mnie widzieć i tak będę z Tobą. Nigdy nie kochałem, i nie będę kochać kogoś bardziej niż Ciebie i Harrego. Nie będę zły jeżeli pokochasz kogoś innego. Najważniejsze jest teraz Twoje szczęście. Pamiętaj ja i Harry będziemy tu na Ciebie czekać, a gdy to się stanie nic nas już nie rozdzieli.
Twój na zawsze Liam.
Gdy skończyłaś czytać miałaś łzy w oczach. Teraz byłaś pewna , że nie masz już dla kogo żyć. Podjełaś decyzję idziesz do swojego chłopaka i waszego syna. Czym prędzej wybiegłaś na ulicę poczułaś uderzenie w bok.Obraz zaczął Ci się rozmazywać, a potem była już tylko ciemność.
Obudziłaś się, a wokół Ciebie było jasno. Znajdowałaś się w ogromnym pomieszczeniu, które zdawało się nie mieć końca. Ktoś szedł w Twoją stronę to byli Liam i Harry. Twój ukochany trzymał malca za rękę. Machali żebyś do nich podeszła. Ty zaczęłaś biec. Gdy już znalazłaś się obok nich poleciały wam wszystkim łzy i utonęliście w uścisku. Pocałowałaś Liama. Hazzuś chwycił Cię drugą ręką i razem odeszliście ku nowemu życiu ...
_________________________________________________________________________________
Hejka Czytelnicy! Imagin wyszedł bardzo dłuuuuuuuuuugi, wiele czasu zajęło mi napisanie go. To dlatego się nie wyrobiłam, ale w tym tygodniu to nadrobię. Imagin wyszedł mi średnio, ale ostateczna ocena należy do was. Pa pa do następnego imagina.
Śliczne. Najleprzy jest ten list od tego liama do niej. Wtedy się poryczałam. <3
OdpowiedzUsuń