poniedziałek, 24 czerwca 2013

2. Liam

Anioły.
 Świat wcale nie jest taki jaki wam się wydaje. Na ziemi są anioły. I niestety są też upadli. Anioły za równo dobre jak i te złe są tu z różnych powodów. Najczęściej za to, że przewiniły, zostają wtedy pozbawione skrzydeł i stają się zwykłymi ludźmi. Ale mogą być też w naszym świecie żeby spełniać różne misje i zadania. To co wam chce opowiedzieć to historia dziwna, lecz całkiem prawdziwa. Ale może zacznijmy od początku...                                                                                                                            

 Pewnego dnia mały chłopiec siedział sam na korytarzu. Siedział tak i płakał. A płakał tak nad swoim życiem, bo od drugiego roku życia był w sierocińcu. Zawsze był przekonany, że nikt go nie chce, jest beznadziejny skoro rodzice go nie chcieli i koledzy mu dokuczają. Lecz nigdy nie przypuszczał, że pewnego dnia wszystko się zmieni ...

-Liamku, dziś masz urodzinki, wszystkiego najlepszego z okazji 8 urodzin! - wesoło powiedziała wychowawczyni z Domu Dziecka.

-Dziękuje pani - odparł uśmiechnięty Liam.

-Czemu jesteś taki smutny i wogóle jak ty wyglądasz, znowu podbite oko?- spytała zmartwiona nauczycielka.

-To nic i wcale nie jestem smutny. - zaprzeczył Liam.

-Wiem, że nie chcesz się skarżyć, ale powiedz jeżeli będzie się coś działo, dobrze? - naciskała kobieta.

-Nic się nie stało jak coś to powiem. - zapewniał chłopiec.

-Dobrze powiedzmy, że ci wierzę. - odparła wychowawczyni.

-Widzimy się na obiedzie. - dodała.

 Gdy nauczycielka już poszła Liam znów zaczął ronić łzy. Po paru minutach podszedł do niego starszy chłopak.

-Co beczysz szczylu chcesz jeszcze dostać? - wysyczał przez zęby.

-Zostaw mnie Justin! - krzyknął Liam.

-Chciałbyś, a za taki odzew to na pewno dostaniesz wpierdol. - odrzekł Justin.

 Starszy chłopak już szykował pięść, lecz nagle stało się coś niezwykłego. Justin stanął oniemiały, bo z pleców Liama błyskawicznie zaczęły wyrastać śnieżnobiałe skrzydła. A gdy to nastąpiło chłopiec szczelnie się nimi opatulił.

-Dziwak, aaaaaaaaaaaa!!! -wrzasnął Jus i już go nie było.

 Liam spojrzał zdziwiony na swoje skrzydła. Po chwili już ich nie było, chłopiec sam nie wiedział jak je schował.

* 2 mies. później ...

 Liaś wszedł do swojego pokoju, był bardzo zmęczony bo dziś znów musiał się bronić, ale na szczęście miał tylko czerwony policzek od uderzenia. Podniósł wzrok i zobaczył na dostawionym łóżku, obok okna małą dziewczynkę. Zawsze miał pokój sam, więc był zdziwiony. Dziewczynka popatrzyła na załzawionymi oczami pełnymi strachu. Mały bez zastanowienia podbiegł do niej i przytulił ją najmocniej jak umiał, po chwili jednak się odezwał.

-Cześć, jestem Liam, jak masz na imię? - zaczął Li.

-Jestem (T.I). - odparłaś nieśmiało, tak Ty to nie była jakaś przeciętna dziewczynka.

-Czemu płaczesz ? - spytał Liamek.

 Ty natomiast jakby w odpowiedzi na jego pytanie rozpłakałaś się jeszcze bardziej. Opowiedziałaś mu całą swoją historie o tym, że jechałaś autem z rodzicami mieliście wypadek, Ty przeżyłaś, a oni nie. Nie miał kto się Tobą zająć więc trafiłaś tutaj ...

* 4 lata później ...

 Dalej mieszkasz w pokoju z Liamem, zaprzyjaźniliście się, wszystko już o nim wiesz, opowiedział Ci nawet o swoich skrzydłach, a Ty gdy usłyszałaś jak śpiewa uznałaś, że jest aniołem. Można powiedziec, że to Twój najlepszy przyjaciel. Od pewnego czasu jednak dziwnie czujesz się w jego towarzystwie i doszły jeszcze te nowe plotki, że jesteście parą. Oczywiście ich autorem jest nie kto inny, jak Justin. Nie przestał dokuczać Liamowi i do tego jeszcze obraża Ciebie. Za 4 lata skończy osiemnastkę i wtedy dopiero stąd pójdzie, ale do tego czasu musicie z nim wytrzymać. O, znowu was obgaduje, właśnie jecie kolacje w stołówce. Po niecałej chwili znowu was przezwał ...

-Uuuuuuuu... idzie parka hahaha dziwka i cwel, dziwka i cwel, do tego nawet się razem nie całowali hahahaha! - pokrzykiwał Justin.

 Wtedy twoje nerwy puściły nie mogłaś tego słuchać. Szybko przyciągnęłaś zdezorientowanego Liama  i delikatnie pocałowałaś, z czasem wasz pocałunek się pogłębił. Motyle szalały w Twoim brzuchu. Zrozumiałaś to zakochałaś się w Liamie. Po chwili skończyliście, a Ty się się rozejrzałaś, chyba się trochę zapędziliście bo jadalnia była już pusta . Wzięłaś głęboki wdech i przemówiłaś ...

-Lllli jjja przepraszam. - wyjąkałaś.

-Nie ma za co nic się nie stało. - odparł smutno.

-Stało się stało i to nie tylko pocałunek. - stwierdziłaś.

-A co jeszcze? - spytał chłopak.

-A nic wielkiego, tylko się w Tobie podkochuje - odparłaś sarkastycznie.

-Naprawdę!!! - spytał z niedowierzaniem.

-Nie na na niby. - zbulwersowałaś się.

-Wiesz, (T.I) ja czuje to samo. - zakomunikował Li.

-Zostaniesz moją dziewczyną? - dodał.

-Tak !!! - wykrzyczałaś i znów się pocałowaliście.

* 6 lat później ...

 Od wydarzenia w stołówce już nikt wam nie dokucza , Jus i reszta omija was szerokim łukiem. Za miesiąc Liam skończy 18 lat. Powiedział, że gdy wyjdzie zacznie szukać swoich rodziców będzie pisał, dzwonił, a gdy Ty skończysz osiemnastkę zamieszkacie razem.Właśnie siedzicie w pokoju przed chwilą rozmawialiście jak to z wami będzie przecież masz urodziny 2 miesiące później niż Liam. Po dłuższej chwili milczenia Liam zaczął Cię całować. Schodził z pocałunkami coraz niżej. Po jakimś czasie zaczęliście się nawzajem rozbierać, byłaś pewna co do waszych uczuć więc zrobiliście "to"...

* 2 miesiące później ...

 Li tak jak obiecał dzwonił, pisał, tęskniłaś za nim, ale nie mogliście się spotkać ze względu na jedną sprawę. Od jakiegoś czasu nie miałaś okresu i doszły jeszcze mdłości. Spodziewałaś się najgorszego więc wczoraj zrobiłaś test. Wyszedł pozytywny ...

* 4 lata później ...

 Dziś mija rok odkąd Twój synek Harry nie żyje. Zmarł na wadę serca. Chorobę zdiagnozowano jednak za późno, nie było już nadziei. I tak cud, że pożył 3 lata. Li nie odzywa się od prawie czterech lat. Nie masz już nikogo bliskiego oprócz niego jeżeli w ogóle żyje. Właśnie wróciłaś z pracy. Położyłaś się na łóżku, ale coś pod Tobą zaszeleściło. Wzięłaś to do ręki, był to list. Zaadresowany do Ciebie, zaczęłaś czytać :                                                                                                

                                                              Kochana  (T.I) ,

 Piszę ten list z innego świata. Przepraszam, że nasz kontakt się urwał, bo to tylko i wyłącznie moja wina. Znalazłem swoich rodziców, kazali mi pójść do nieba, bo Ziemia to nie miejsce dla  młodych aniołów. Zastanawia mnie tylko to czemu nie powiedziałaś mi o naszym synu, ale nie mam Ci tego za złe. Trafił tutaj odrobinę wcześniej niż ja. To cudowny chłopiec, często o Tobie wspomina i żałuje, że tak szybko musiał odejść. Jest  małym aniołkiem więc nigdy nie dorośnie. A co do mnie to nigdy, przenigdy nie przestanę Cię kochać. Miłość na Ziemi niestety nie była nam pisana. Zawsze będziesz wyczuwać moją obecność. Nawet jeżeli nie będziesz mnie widzieć i tak będę z Tobą. Nigdy nie kochałem, i nie będę kochać kogoś bardziej niż Ciebie i  Harrego. Nie będę zły jeżeli pokochasz kogoś innego. Najważniejsze jest teraz Twoje szczęście. Pamiętaj ja i Harry będziemy tu na Ciebie czekać, a gdy to się stanie nic nas już nie rozdzieli.

                                                                                                                          Twój na zawsze Liam.

 Gdy skończyłaś czytać miałaś łzy w oczach. Teraz byłaś pewna , że nie masz już dla kogo żyć. Podjełaś decyzję idziesz do swojego chłopaka i waszego syna. Czym prędzej wybiegłaś na ulicę poczułaś uderzenie w bok.Obraz zaczął Ci się rozmazywać, a potem była już tylko ciemność.
 Obudziłaś się, a wokół Ciebie było jasno. Znajdowałaś się w ogromnym pomieszczeniu, które zdawało się nie mieć końca. Ktoś szedł w Twoją stronę to byli Liam i Harry. Twój ukochany trzymał malca za rękę. Machali żebyś do nich podeszła. Ty zaczęłaś biec. Gdy już znalazłaś się obok nich poleciały wam wszystkim łzy i utonęliście w uścisku. Pocałowałaś Liama. Hazzuś chwycił Cię drugą ręką i razem odeszliście ku nowemu życiu ...
_________________________________________________________________________________
Hejka Czytelnicy! Imagin wyszedł bardzo dłuuuuuuuuuugi, wiele czasu zajęło mi napisanie go. To dlatego się nie wyrobiłam, ale w tym tygodniu to nadrobię. Imagin wyszedł mi średnio, ale ostateczna ocena należy do was. Pa pa do następnego imagina.

1 komentarz:

  1. Śliczne. Najleprzy jest ten list od tego liama do niej. Wtedy się poryczałam. <3

    OdpowiedzUsuń